Reklama

Fałszywi "policjanci" wyłudzają pieniądze

Opublikowano:
Autor:

Fałszywi "policjanci" wyłudzają pieniądze - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Oszuści są gotowi niemal na wszystko, żeby nas okraść. Aby osiągnąć swój cel, wykazują się nie lada sprytem. Potrafią przy tym być tak bezczelni, że to, co robią, przekracza wszelkie granice przyzwoitości. Historia, którą przedstawiamy, pokazuje, do czego są zdolni.

28 kwietnia koło godziny 9 rano 57 - latka usłyszała dźwięk telefonu stacjonarnego. Gdy odebrała, odezwał się męski głos, który przedstawił się, mówiąc, że dzwoni z policji i zajmuje się śledztwem w sprawie włamań na konta bankowe. Mężczyzna zapytał kobietę, czy takie konto posiada. Gdy ta potwierdziła, padło pytanie o sumę, jaka się na nim znajduje. Odpowiedziała, że ma 30 tysięcy złotych. Po chwili męski głos odezwał się ponownie. - Dzwonili do nas z banku, że hakerzy spróbują w najbliższy weekend ukraść z pani konta 13 tysięcy złotych. Mogą wziąć nawet w pani imieniu kredyt ! – zagrzmiał głos w słuchawce. Dla potwierdzenia tej informacji dzwoniący mężczyzna zaproponował kobiecie, żeby zadzwoniła pod numer 997 i zapytała, czy rzeczywiście tam pracuje. Tak też zrobiła, wcześniej jednak słuchawki nie odłożyła, przez co rozmówca zasymulował sygnał rozłączenia się. Wtedy kobieta, sadząc, że już nie jest na linii, wybrała numer na policję. Po chwili odezwał się kolejny męski głos, który potwierdził, że funkcjonariusz, którego nazwisko podała, pracuje na policji i zajmuje się śledztwem w sprawie włamań na konta bankowe. Po tym zapewnieniu, w słuchawce ponownie odezwał się głos wcześniej dzwoniącego do niej mężczyzny. Mimo telefonu na policję kobieta miała wątpliwości, jednak rozmówca, przekonując, a wręcz strasząc ją, że przecież musi pomóc policji, nalegał na wykonywanie jego poleceń. Z pewną dozą niepewności kobieta w końcu zgodziła się pomóc "policjantowi" w śledztwie. Gdy wyraziła taką chęć, rozmówca nakazał, żeby naładowała telefon komórkowy, ponieważ muszą być w ciągłym kontakcie nawet do godziny 18. - Musimy to załatwić – powiedział, wymuszając od kobiety podanie numeru telefonu komórkowego i informacji o tym, jak wygląda i w co jest ubrana. Następnie mężczyzna powiedział, żeby poszła do banku, w którym ma konto. Tak też zrobiła. Mielczanka poinstruowana przez rozmówcę o sposobie zachowania się w banku (miała być spokojna, żeby nie wzbudzać podejrzeń) wybrała zgodnie z jego poleceniem całą sumę pieniędzy. Jak  "policjant" upewnił się, że to zrobiła, kazał pojechać jej do innego banku w Mielcu, aby założyła konto osobiste. Po co? Jak powiedział, aby mogła wejść na nie przez internet. Kobieta korzystać z konto internetowego nie zamierzała, będąc pod naciskiem rozmówcy wykonywała jednak jego polecenia. Udała się pod wskazany przez niego adres banku, gdzie dowiedziała się, że aby założyć takie konto, musi co miesiąc dokonywać na nie wpłat. 57-latka takiej możliwości nie miała. Zrezygnowała więc i wyszła z banku. Gdy powiedziała o tym fakcie "prowadzącemu śledztwo", ten skierował ją do innej placówki banku.  Gdy była już pod wskazanym przez mężczyznę adresem, nagle źle się poczuła. Po chwili zastanowienia postanowiła wrócić do domu, aby zażyć leki na nadciśnienie.  Informacja ta oburzyła mężczyznę do tego stopnia, że zaczął wręcz straszyć 57-latkę. – Za odmowę współpracy z policją może pani zapłacić karę lub nawet iść do więzienia! – wysyczał do słuchawki. Kobieta, będąc cały czas w kontakcie z mężczyzną, pomimo nacisku z jego strony wróciła jednak do domu. Rozmowa trwała tak długo i przekonywania rozmówcy o powrocie do banku były tak usilne, że kobieta postanowiła z innego telefonu zadzwonić po radę do swojego syna. Ten, gdy usłyszał do czego "śledczy" próbował nakłonić jego matkę, sprowadził ją na ziemię, mówiąc: - To oszustwo na policjanta, natychmiast zadzwoń na policję! - Tak też zrobiła. Gdy  policjanci przyjechali, mężczyzna się rozłączył.   - Są dni, że otrzymujemy wiele takich zgłoszeń. Gdy dyżurny sugeruje osobie, którą chciano oszukać, żeby zgłosiła sprawę na policję, ta najczęściej z tego rezygnuje – mówi mł. asp. Urszula Chmura z KPP w Mielcu. Zawsze w takiej sytuacji bądźmy czujni, policjant nigdy nie będzie chciał od nas pieniędzy, nigdy też nie dajmy się nikomu zastraszyć. Gdy mamy jakiekolwiek wątpliwości, czy rozmawiamy z właściwą osobą, najlepiej z innego telefonu zadzwońmy do niej, żeby to sprawdzić. Pamiętajmy, że nie tylko oszustwo jest przestępstwem. Jest nim także jego usiłowanie, za które grozi od 6 miesięcy nawet do 8 lat więzienia.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE