Wpływ dodatkowych funduszy jest konsekwencją uchwały budżetowej podjętej przez Radę Miejską pod koniec czerwca. Zmiany w dokumentach finansowych dotyczyły m.in. dzierżawy nowych autobusów, amortyzacji i rekompensat, a ich wprowadzenie opierało się na oficjalnej interpretacji wydanej przez Krajową Administrację Skarbową (KAS).
Sama korekta polegała na równoczesnym podniesieniu dochodów i wydatków o kwotę 2,9 mln zł, co dało neutralny bilans dla miejskiej kasy. Zabieg ten formalnie otworzył jednak miastu drogę do ubiegania się o zwrot zapłaconego wcześniej podatku. Ostatecznie Urząd Skarbowy przeznaczył na konto Mielca dokładnie 4,7 mln zł. Według zapewnień prezydenta, fundusze te zasilą bieżące i planowane wydatki m.in. na drogi, oświatę, infrastrukturę oraz kulturę.
Prezydent zarzuca radnym polityczne intencje
Informacja o wpłynięciu środków stała się dla Radosława Swoła pretekstem do odniesienia się do postawy części radnych podczas czerwcowej sesji. Włodarz przypomniał, że uchwała budżetowa nie uzyskała wówczas jednomyślności, a część członków Rady Miejskiej zagłosowała przeciwko proponowanym zmianom.
W opublikowanym wpisie prezydent ocenił, że sprzeciw części radnych opozycji nie miał uzasadnienia merytorycznego i stanowił próbę przeniesienia walki politycznej na szczebel samorządowy. Radosław Swół skrytykował takie działanie, sugerując, że opozycja kierowała się zasadą „im gorzej, tym lepiej”. Na koniec zaapelował do radnych o współpracę przy decyzjach kluczowych dla rozwoju miasta, dziękując jednocześnie większości rady za wsparcie uchwały.
Uważam, że są granice. I nie odmawiam nikomu prawa do bycia opozycją. Głosowanie jednak przeciw własnemu samorządowi, dodatkowym środkom na funkcjonowanie i rozwój własnego miasta to moim zdaniem przekroczenie pewnych granic
Komentarze (0)