MRM na tapecie
Młodzieżowa Rada Miejska w Mielcu jest organem doradczym, konsultacyjnym i inicjatywnym, reprezentującym interesy młodych mieszkańców miasta. Jej członkowie, wybierani dotychczas przez uczniów mieleckich szkół, mieli opiniować sprawy dotyczące młodzieży, proponować własne inicjatywy oraz angażować się w życie społeczne i kulturalne miasta.
W piątek, 30 października, dorośli radni zajęli się zmianą statutu Młodzieżowej Rady Miejskiej. Dyskusja szybko wykroczyła jednak poza sam sposób wyboru jej członków.
Cztery sesje w dwa lata. Krytyczna ocena działalności
Obrady nad projektem poprzedziło sprawozdanie dotyczące dotychczasowej działalności młodzieżowej rady, przedstawione przez radnego Marka Zalotyńskiego. Wskazał on na niewielką aktywność młodych radnych i problemy organizacyjne.
Jak wynikało z przedstawionych informacji, w ciągu dwuletniej kadencji Młodzieżowa Rada Miejska odbyła zaledwie cztery sesje. Nie przygotowano również sprawozdania z działalności, mimo zakończenia kadencji, ani pisemnych wniosków dotyczących funkcjonowania rady w kolejnych latach. Zwrócono także uwagę na brak planu działania oraz niezdane klucze do sali, którą użytkowała młodzież.
Zgodnie z ustawą o samorządzie dotyczącą MRM trudno też znaleźć konkrety - ja takich nie znam, myślę, że ich nie ma. Nie znam żadnych zaopiniowanych przez MRM uchwał Rady Miejskiej. Chodzi o uchwały dotyczące spraw młodzieży, a takie były. Nie dostrzegam też zaangażowania - może tylko ja - w opracowanie strategicznych dokumentów gminy dotyczących spraw młodzieży. To są zaniechania
- mówił Zalotyński.
Wśród zarzutów pojawiła się również kwestia nieinformowania szerszego grona odbiorców o sesjach młodzieżowej rady, mimo takiego formalnego wymogu.
Radny zwracał przy tym uwagę na odpowiedzialność opiekuna MRM, której zadaniem jest wspieranie młodych ludzi w wykonywaniu obowiązków samorządowych. Problemy te były wcześniej omawiane podczas posiedzenia Komisji Oświaty.
Więcej młodych radnych i nowy sposób wyboru?
Projekt zmian zakładał zwiększenie liczby członków Młodzieżowej Rady Miejskiej z 23 do 30 oraz wprowadzenie dwuetapowego systemu ich wyboru.
Dotychczas przedstawiciele młodzieży byli wyłaniani w wyborach organizowanych w szkołach. Nowy model miał z jednej strony zachować reprezentację placówek oświatowych, a z drugiej umożliwić szerszy dostęp do działalności rady.
Proponowany model stanowi próbę pogodzenia zasad reprezentacji poszczególnych szkół, z którą do tej pory się stykaliśmy, z potrzebą zapewnienia szerszego i bardziej otwartego dostępu do działalności rady
- wskazano w uzasadnieniu projektu.
Jak wyjaśniał radny Zalotyński, propozycje wynikały przede wszystkim z ustnych postulatów członków MRM oraz sugestii zgłaszanych przez szkoły. Placówki miały zwracać uwagę na skomplikowaną i trudną logistycznie procedurę organizowania wyborów.
Istotnym argumentem było również przekonanie części uczniów, że dotychczasowy system dawał im niewielkie szanse na uzyskanie mandatu. Stąd pomysł dodatkowej procedury wyłaniania członków rady.
Problem polegał jednak na tym, że młodzież miała przedstawić swoje postulaty na piśmie, czego ostatecznie nie zrobiła. Planowano także kolejne spotkanie z przewodniczącym ustępującej MRM, które miało służyć uzgodnieniu ostatecznego kształtu zmian.
Czy dorośli mogą decydować za młodzież?
Proponowane zmiany wywołały dyskusję wśród dorosłych radnych. Jednym z krytyków sposobu procedowania był Zdzisław Nowakowski, który podkreślał, że młodzież powinna mieć możliwość wypowiedzenia się na temat statutu regulującego działalność jej własnej rady.
Nowakowski zgadzał się z potrzebą zwiększenia liczby młodzieżowych radnych, ale sprzeciwiał się rozwiązaniu zakładającemu wyłanianie części z nich przez komisję powoływaną przez prezydenta miasta. Jego zdaniem nie może dotego dojść, bo nawet gdyby udało się członków MRM wyłonić z najwyższą starannością i tak nie uniknie się posądzenia o mieszanie polityki do spraw młodzieży oraz o stronniczość.
Część radnych zaproponowała odłożenie głosowania nad statutem, aby umożliwić dalsze konsultacje i zapoznanie się z uwagami młodych. Pojawił się jednak argument dotyczący terminów - październikowa sesja odbywała się w ostatnim możliwym czasie na podjęcie działań związanych z wyborami nowej kadencji MRM.
Ostatecznie głosowania nie przełożono.
Demonstracyjne wyjście z sali
Tuż przed głosowaniem doszło do niecodziennej sytuacji. Radny Bogdan Bieniek wstał (czego zazwyczaj nie robi się podczas sesji, ponieważ radni na biurkach mają mikrofony) i oświadczył, że nie weźmie udziału w głosowaniu nad zmianami dotyczącymi młodzieży, skoro na sali nie ma przedstawicieli osób, których te przepisy bezpośrednio dotyczą. Wskazał też, że byłoby to wbrew woli samych zainteresowanych.
Po tych słowach opuścił salę obrad. Wraz z nim wyszli również Adriana Miłoś, Robert Wójcik, Dorota Trzpis, Zdzisław Nowakowski i Jacek Zając. Co ciekawe radni Trzpis i Wójcik jeszcze miesiąc temu byli związani z PiS-em, który stanowi większość w radzie.
Mimo wyjścia części radnych głosowanie zostało przeprowadzone, a zmiany w statucie Młodzieżowej Rady Miejskiej przyjęto.
Tym samym kolejna kadencja młodzieżowego samorządu ma funkcjonować na zmienionych zasadach.
Komentarze (0)