Reklama

Andrzej Szęszoł wraca...

Opublikowano:
Autor:

Andrzej Szęszoł wraca... - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Najlepsze czasy Andrzeja Szęszoła to lata 80. Wspomina je z sentymentem. W bardzo młodym wieku zdobył uznanie środowiska polskiej poezji śpiewanej i okrzyknięty został bardem. W kolejnych latach tworzył głównie do szuflady. Mielecki bard chce jednak wyjść z cienia. Z zespołem właśnie pracuje nad nową płytą.

Niemal każdy, kto interesuje się mielecką sceną artystyczną, zna Mieleckie Zagłębie Piosenki. Jego początki sięgają lat 80. - Istniał Klub Twórców i Sympatyków Kultury „Sęk”. Skupiał on artystów wszelkiej maści z Mielca i okolic. Był organizatorem przeglądu o Złoty Sęk. W grudniu `82 roku razem z zespołem Paradoks wystartowałem w tym konkursie i dostaliśmy główną nagrodę – opowiada Andrzej Szęszoł. W 1983 roku wyjechał na warsztaty muzyczne do Myślca koło Starego Sącza, gdzie zjechała cała śmietanka artystów tworzących różne gatunki muzyczne: od folkloru, po poezję śpiewaną do heavy metalu. Mielecki muzyk został zauważony wśród tysiąca uczestników i zaproszony do ogólnopolskich projektów, m.in. spotkania Młodych Autorów i Kompozytorów w Myśliborzu. - Na te spotkania w `84 roku pojechał Zbyszek Maniak i ja. Dostałem wtedy nagrodę Związku Autorów i Kompozytorów Muzyki Rozrywkowej. Spotkanie zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Dwa lata później dostałem tam nagrodę główną, a w `87 roku zostałem okrzyknięty bardem – w wieku 21 lat – wspomina mielecki twórca. Do Myśliborza jako uznany artysta był zapraszamy jeszcze kilkanaście razy. - Lata później, podczas jubileuszu SMAK-u, Ewa Rutkowska, która była sercem tego festiwalu, wygłosiła laudację na jego temat i osób, które z nim był związane. I w tej laudacji nazwała nas Mieleckim Zagłębiem Piosenki – mówi Szęszoł.

Malutki Mielec zagłębiem
- Po tym spotkaniu podszedłem do niej i zapytałem o genezę tej nazwy. Zaintrygowała mnie tym bardziej, że w Mielcu nie ma przemysłu kopalnianego. Odpowiedziała mi, że ten nasz malutki Mielec miał na festiwalu tylu laureatów, ilu nie miało żadne inne większe miasto, w tym Warszawa, Poznań czy Kraków – wymienia mielecki bard. Wśród laureatów z naszych okolic znaleźli się m.in. Jurek Mamcarz, zespół Cantabile, Zbyszek Maniak, Grzegorz Narowski, Jarosław Dzień i oczywiście Andrzej Szęszoł. - Wszystkich nas nazwała Mieleckim Zagłębiem Piosenki, ale dziś już tylko ja korzystam z tej nazwy. Ludzie rozjechali się w różne strony i nie wiem, dlaczego nie chcą się identyfikować się z tym szyldem. A to przecież nazwa, która identyfikowana jest z osobami z Mielca, które odegrały znaczącą rolę w festiwalach w Myśliborzu – zaznacza Szęszoł.

Mieleckie Zagłębie Piosenki kojarzone jest przede wszystkim z poezją śpiewaną. - Moje zamiłowanie do poezji śpiewanej przyszło od grupy Cantabile, która występowała w ówczesnej Melodii. Jako 13-latek chodziłem na jej koncerty. Zresztą zawsze podobali mi się tacy wykonawcy jak Pod Budą czy Marek Grechuta. Co ciekawe, w rodzinie nikt nie był muzykiem, ale ja od małego miałem dość fajny głos i śpiewałem, bo lubiłem – przyznaje Andrzej Szęszoł.

Ostatni festiwal, w jakim wziął udział mielecki bard, to Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie. Tam, w 1989 roku, zdobył trzecią nagrodę. - Uznałem, że we wszystkich najważniejszych dla mnie festiwalach zdobyłem już wszystko, co miałem do zdobycia – mówi. Ale festiwale to niejedyne miejsca, w których pojawiał się Szęszoł. Były również programy telewizyjne, audycje. - Największy rozgłos medialny dała mi wygrana w Spotkaniach Zamkowych w Olsztynie, gdzie zdobyłem Lirę Orfeusza. W ciągu zaledwie dwóch tygodni pojawiłem się w 20 pismach. Dzięki temu zagrałem mnóstwo koncertów, mimo że grałem samą gitarą – wspomina. 

Więcej w 10 numerze Korso.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE