Reklama

Konferencja pod mieleckim sanepidem. "Walczycie z kościołem i wiernymi"

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W poniedziałek, 16 maja, przed siedzibą Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Mielcu odbyła się konferencja prasowa lidera Konfederacji Wolność i Niepodległość, Grzegorza Brauna. Odniósł się w niej do - jego zdaniem - skandalicznych działań mieleckiego sanepidu wobec mieszkańców powiatu mieleckiego.

Na konferencji obecni byli także lokalni przedstawiciele Konfederacji, m. in. Jacek Ćwięka, szef struktur okręgowych Konfederacji Korony Polskiej, Ryszard Skotniczny z partii KORWiN oraz Wiesław Walat, były wiceprezydent Rzeszowa.

 - Spotykamy się przed mieleckim sanepidem, ponieważ chcemy państwu naświetlić sprawę haniebnych zachowań dyrektora  mieleckiego sanepidu, mianowicie chodzi o prześladowanie mieszkańców Mielca i powiatu mieleckiego, Kościoła i wiernych Kościoła katolickiego, w tym księży - zaczął Jacek Ćwięka. - Chciałbym państwu przedstawić krótkie przykłady, jak na terenie powiatu mieleckiego już w zeszłym roku pan dyrektor sanepidu walczył z przedsiębiorcami. Wtedy ukarał bardzo wysoko, najwyższą możliwą karą grzywny, jedną z restauracji na terenie Mielca. Restaurator, wobec decyzji nakazujących ograniczenie działalności - ponieważ świeżo otworzył działalność - nie chciał zwalniać pracowników, więc kontynuował działalność i za to został ukarany. Od tego się odwołał, wygrał sprawę w sądzie i mielecki sanepid musi zwrócić koszty. To było w zeszłym roku, a w tym roku sanepid zaczął walczyć z Kościołem i to jeszcze przy pomocy powiatowej policji. W parafii w Borkach Nizińskich w tym roku podano, że zbyt dużo ludzi jest w kościele na nabożeństwie, a ksiądz proboszcz miał być ponoć wtedy na kwarantannie. Dopuścił się tego, że odprawia mszę świętą w kościele i dlatego pan dyrektor sanepidu stwierdził, że złamał zasady kwarantanny, po wszczęciu procesu administracyjnego obciążył parafię karą 5 tysięcy złotych - opowiadał J. Ćwięka. - Podobna sytuacja miała miejsce w Gawłuszowicach. Co więcej,  największym grzechem wg sanepidu  było to, że ksiądz proboszcz miał czelność udzielać komunii świętej!  To jest już ingerencja w zapisy międzynarodowe, państwowe, czyli konkordat - umowę między państwem a Kościołem katolickim.  Na tych właśnie przykładach stwierdzamy, że nikt tak bardzo nie walczy z Kościołem, jak dyrektor sanepidu mieleckiego. Zasłynął najbardziej drastycznymi restrykcjami wobec mieszkańców - zakończył.

 

-  Kto by się spodziewał, że na Podkarpaciu,  gdzie wydaje się, że Kościół katolicki jest uznawany za autorytet, a ludzie, którzy tu mieszkają, oczekują tego, że będzie miał swoje stosowne miejsce, przez te dwa lata był na celowniku służb państwowych, w tym sanepidu, policji - mówił Ryszard Skotniczny. - W niektórych miejscach były donosy, w innych kontrole policji, sprawy sądowe, niektóre były umarzane, niektóre nie,  w niektórych sądach księża dostawali naganę. W Mielcu mamy przypadek, że ksiądz ma zapłacić 5 tysięcy złotych kary za to, że po pierwsze, odprawiał msze,  po drugie, że robił to, nic nie wiedząc o tym, że jest na kwarantannie. Wszystkie te sytuacje są absurdalne, w szczególności na Podkarpaciu. Jak to może być, żeby władza, która uważa się za władzę wspierającą chrześcijan, katolików, de facto walczy z Kościołem? W tym przypadku mamy do czynienia z prawomocną decyzją, która nakazuje księdzu zapłacić karę. 

 

 Na koniec głos zabrał poseł Konfederacji, Grzegorz Braun.

 

- Bardzo dziękuję ym kapłanom, którzy nie dali się zwariować i tym, którzy przejawiali tę determinację, by nie utrudniać wiernym dostępu do sakramentów, by nie komplikować tego naszego doczesnego życia i tak nadmiernie skomplikowanego wprowadzaniem urzędowo narzucanych odgórnie absurdów, od których zaroiło się nasze życie, od kiedy władze Rzeczypospolitej Polskiej pod pretekstem walki z pandemią postanowiły zamykać, ograniczać, wyłączać pod rozmaitymi sankcjami, pod groźbą rozmaitych kar, szykan i uciążliwości - powiedział G. Braun. -  Nawet jeśli ktoś ostatecznie nie stanął przed sądem, nawet jeśli ostatecznie nie był przesłuchiwany, wzywany na policję, jeśli się rozeszło po kościach, to każdy taki przypadek interwencji policyjnej czy też inspektorów sanepidu ma charakter nękania i uciążliwości. To potępiamy, krytykujemy, chwalimy tych dobrych księży, którzy nie ulegli ciśnieniu, chwalimy tych dobrych urzędników, którzy nie wykazali się nadgorliwością w tej sytuacji. 

 

- Przybywszy do Mielca, nie poprzestaniemy na tej konferencji prasowej, ale udamy się do siedziby tutejszego sanepidu, żeby zapytać pana dyrektora o te sytuacje - zapowiedział. - To już naprawdę trzeba było sporej zaciekłości i dużej nadgorliwości, żeby w kwietniu 2022 za zaszłości pandemiczne w okolicy kogoś ścigać, czołgać, stresować, dyscyplinować. Brak było podstaw ustawowych dla takiego działania,  były pewne protezy w postaci zarządzeń, ale bardzo często urzędy wykazywały się nadgorliwością na podstawie dezinformacji na pasku w telewizji, nawet bez żadnych oficjalnych nakazów z góry.  Niektórzy po prostu wychodzili przed szereg. Wygląda na to, że w Mielcu sanepid otwiera listę rankingową takich nadgorliwców w naszym regionie. Stan epidemii został zniesiony, ale minister choroby i śmierci, Adam Niedzielski, zapowiada, że przecież pandemia zostaje z nami, żebyśmy nie byli tacy pewni tego, że wróciliśmy do normalności. Skoro tak, na zimne dmuchamy i nie zaliczamy tych spraw do przebrzmiałych, zamkniętych, należących już tylko do smutnej i trochę śmiesznej i trochę strasznej historii, tylko chcemy zapobiec recydywie ze strony pana dyrektora tutejszego sanepidu - zapowiedział. 

 

Poseł obiecał też informować o efektach wyników kontroli poselskiej w mieleckim sanepidzie.

Przypomnijmy. W środę (19 stycznia) po godzinie 17.00 policjanci kontrolowali mieszkańców Borków Nizińskich (gm. Tuszów Narodowy), którzy mieli nałożony obowiązek kwarantanny. Jedną z osób był proboszcz tejże parafii, jednak funkcjonariusze nie zastali go na plebanii, nie odbierał też telefonu. Zajrzeli więc do kościoła obok, w którym odbywała się Msza Św.

Gdy policjanci weszli do kościoła w Borkach Nizińskich, ks. Ryszard W. rozdawał nawet komunię wiernym. Kontrolujący funkcjonariusze poznali księdza od razu, gdyż pochodzą z tej samej gminy.

Po skończonej Mszy Świętej policjanci czekali na księdza przed wejściem, jednak ten wyszedł z kościoła tylnymi drzwiami. Ponownie udali się na plebanię, gdzie tym razem zastali księdza. Ten otworzył im drzwi i przyznał się, że to on odprawiał Mszę oraz że wie, że zrobił źle.

Ksiądz Ryszard W. uczy katechezy w Szkole Podstawowej w Borkach Nizińskich. Cała klasa VI tamtejszej szkoły była na kwarantannie, która również objęła duchownego.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy