Reklama

Mielec. Sklepy w galerii Navigator zamykają się przed czasem. Niby otwarte, a jednak nieczynne

Opublikowano: wt, 10 maj 2022 14:46
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sygnały czytelników - Po godzinie 20.00 nie kupisz już bluzki w mieleckiej galerii — kilka dni temu do naszej redakcji z takim sygnałem zadzwoniła zdenerwowana mielczanka. Od naszych czytelników dostajemy mnóstwo maili i telefonów, jeden wyjątkowo nas zadziwił. Przeczytajcie sami, śmiało przyznamy, że też zdarzyła nam się taka sytuacja.

"W sobotni wieczór wybrałam się z mężem do mieleckiej galerii. Kolejnego dnia mieliśmy wesele najbliższych znajomych i potrzebowaliśmy dokupić jeszcze ostatnie drobiazgi. 

Do środka galerii weszliśmy parę minut po 19.00. W pierwszych dwóch sklepach kupiliśmy kartkę z życzeniami, bukiet kwiatów oraz symboliczne wino, czyli prezenty dla Państwa Młodych, wybraliśmy również gotówkę, by włożyć ją do koperty. 

Postanowiliśmy jeszcze wstąpić do sklepu, by dokupić koszulę w razie "w". Gdy podeszliśmy do kasy, przed nami w kolejce stały dwie osoby. O dziwo, przy drugim stanowisku kasjerka już liczyła dzisiejszy utarg. Odruchowo spojrzałam na zegarek, była 20:30, szepnęłam do męża: "Czy nie za wcześnie na podliczanie już kasy?". Machnął ręką i powiedział, że się czepiam, "przecież druga kasa jest czynna, to możesz zapłacić normalnie". Sytuacja powtórzyła się w kolejnym sklepie. 

Może się i czepiłam, ale po drodze spodobała mi się sukienka na wystawie, niby miałam już  przygotowaną w domu  na poprawiny, ale tak mi wpadła w oko, że postanowiłam ją kupić. Weszliśmy do środka, od razu znalazłam ją pomiędzy wieszakami, poszłam przymierzyć, pasowała jak ulał. Idąc w kierunku kasy, ekspedientka już zbiła mnie z tropu: "Nie sprzedam Pani już dzisiaj tej sukienki, niestety kasę już mamy policzoną. Mogę ją pani odłożyć do poniedziałku". 

Stanęłam jak wryta. Z jednej strony miałam kasjerkę, która liczyła pieniądze, po drugiej stronie sklepu pracownica sklepu już opuszczała rolety. Myślę, chwila, chwila, która jest godzina? Spojrzałam na zegarek, była 20:50. Serio? 10 minut przed zamknięciem i już nic nie wolno kupić? Pomyślałam przez chwilę, żeby wezwać kierownika sklepu, ale pewnie i tak go nie było już w pracy, a z drugiej strony takie same sytuacje były we wszystkich sklepach mieleckiej galerii. 

Zostawiłam sukienkę na ladzie, podziękowałam, nie omieszkałam zaznaczyć, że w poniedziałek nie będę miała jak podjechać. 

Zdziwiłam się tą całą sytuacją, a jeszcze bardziej zniechęciłam do zakupów w galerii w Mielcu. Nie wiem, czy mój list coś zdziała i poprawi się tam kultura pracy, ale myślę, że niejedna osoba podpiszę się rękami i nogami pod tym, co napisałam. Po prostu musiałam wylać swoje żale na papier".

 

Cóż, sytuacja wydaje się trochę dziwna, zwłaszcza że wyraźnie napisane są na witrynach godziny otwarcia. Czy w takim razie one nie są prawdziwe? Przesłaliśmy kopię tego maila do rzeczników sklepów w galerii. Czekamy na odpowiedź.

A co wy myślicie o całej tej sytuacji? A może mieliście podobne zdarzenie? Piszcie w komentarzach bądź na [email protected] 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy