Reklama

Wymarzony start: dwa mecze – sześć punktów

Opublikowano:
Autor:

Wymarzony start: dwa mecze – sześć punktów - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport FKS STAL MIELEC - GKS OLIMPIA GRUDZIĄDZ 1:0 - (0:0)

Od początku spotkania lepiej prezentowała się Stal. W pierwszej połowie biało-niebiescy zdominowali środek pola, dzięki czemu co kilka minut przeprowadzali groźne akcje pod bramką strzeżoną przez młodzieżowego reprezentanta Polski – Jakuba Wrąbela. Już w 3. minucie groźnie zaatakowała Stal, a piłkę po wrzutce w pole karne do siatki mógł skierować Aleksander Kolev, ale – niestety – ta minimalnie minęła bramkę.

Mielczanin Roku 2016

Po intensywnym początku nastąpił okres, w którym oba zespoły nie potrafiły przeprowadzić groźnej akcji, bo za każdym razem brakowało ostatniego podania. W tym okresie zarysowała się dominacja mielczan w środku pola, gdzie świetnie radził sobie Vasil Panayotov i Piotr Marciniec. Ten drugi w 16. minucie popisał się świetnym rajdem w środku pola, który zakończył się faulem Kamila Kurowskiego. Przewaga Stali coraz mocniej zarysowywała się na lewym skrzydle, którym atakował Mateusz Cholewiak do spółki z podłączającym się Krystianem Getingerem. Swoje trzy grosze dorzucał Panayotov prostopadłymi podaniami na wolne pole do wspomnianej dwójki. Problemem była jednak ciągle skuteczność pod bramką rywali.

Pomimo licznych akcji Stal nie potrafiła poważnie zagrozić bramce Wrąbla. Olimpia starała się odgryzać mielczanom kontratakami. Najgroźniej było w 30. minucie, gdy mieleckim defensorom nie udało się zatrzymać akcji, w której Damian Michalik przestrzelił, posyłając piłkę minimalnie nad poprzeczką.

Pierwsze minuty drugiej połowy zdecydowanie należały do zespołu z Grudziądza, który zepchnął Stal na własną połowę i uniemożliwiał swobodne rozgrywanie piłki w środku pola. Piłkarze Stali dzielnie się bronili, choć nie zabrakło nerwowych sytuacji, jak ta z 50. minuty spotkania, gdy Krzysztof Kiercz zagrał piłkę wprost pod nogi Karola Angielskiego. Napastnik Olimpii nie zdołał oddać strzału, ponieważ błąd swojego kolegi natychmiast naprawił Sebastian Zalepa.

Podczas dominacji gości Stal ograniczała się jedynie do kontrataków. W 59. minucie jednak biało-niebiescy powinni wyjść na prowadzenie. Nieodpowiedzialnie we własnym polu karnym zachował się Wrąbel, zostawiając na moment pustą bramkę, ale natychmiast udanie zaasekurowali go obrońcy.

Decydujący gol padł po szybkiej kontrze, gdy Cholewiak wykorzystał swą szybkość i pokonał bramkarza strzałem z lewej strony pola karnego. Przez kolejne minuty niewiele godnego uwagi działo się pod bramkami obu zespołów. Dopiero w 75. minucie kolejną świetną okazję zmarnowała Stal. Krzysztof Drzazga, który zajął miejsce Szymona Sobczaka, zagrał na jeden kontakt z Raduljim, po czym piłka trafiła pod nogi Cholewiaka. Strzał kapitana biało-niebieskich obronił jednak Wrąbel. Stal była zdecydowanie na fali, a w grę zespołu sporo wniósł Dominik Sadzawicki. Stalowcy co i rusz właśnie tą stroną przeprowadzali groźne akcje. Najlepszą okazję udało się sprawić w 84. minucie, ale Drzazga, mający wówczas przed sobą jedynie bramkarza, nieczysto trafił w piłkę. Ostatnie minuty należały do Olimpii, która nie potrafiła poważnie zagrozić bramce, w której stał Tomasz Libera.

Więcej w 11 numerze Korso.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE