Po wygranej z Pogonią Szczecin ekipa Stali Mielec chciała zdobyć komplet punktów w starciu z Koroną Kielce.
KORONA KIELCE - PGE FKS STAL MIELEC 0:2 (0:2)
Bramki:
0:1 - Mateusz Matras 5'
0:2 - Said Hamulić 45+2'
Wszystko pięknie rozpoczęło się dla mielczan. Już w 5 minucie spotkania wrzutka Krystiana Getingera i Mikołaj Lebedyński trafia jeszcze piłką w Mateusza Matrasa i mamy gol. Biało-niebiscy mieli przewagę. W 9 minucie gry i kolejny stały fragment, który został zamieniony na gola. Tym razem jednak sędzia Wojciech Myć po analizie VAR wskazał, że Piotr Wlazło znajdował się na pozycji spalonej. Korona próbowała się "odgryzać" kontrami i jeden z takich wypadów mógł przynieść bramkę. Najpierw jednak Bartosz Mrozek obronił strzał Jakuba Łukawskiego, a dobitkę Dalibora Takaca "skasował" Kamil Kruk.
W 31. minucie kolejny raz zakotłowało się pod bramką gości. Wrzutka i Sasa Balic strzela głową, ale świetnie broni Mrozek. Kolejna dobitka i Kruk wyjaśnia całą sprawę. Po kilkudziesięciu sekundach mocne uderzenie Ronaldo Deaconu mija bramkę Stali. W 36. minucie mielczanie mieli sporo szczęścia, bo futbolówka trafiła w słupek. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Said Hamulić pokazał, że jest w wyśmienitej formie i pokonał bramkarza Korony.
Mielczanie po dobrej pierwszej połowie spotkania czekali na okazję do "zamknięcia" spotkania. W 60. minucie gry Hamulić mocno uderzył zza pola karnego, Konrad Forenc wybił piłke przed siebie, a Fryderyk Gerbowski nie wykorzystał idealnej okazji na trzecie trafienie. Mimo kilku szans "Koroniarze" nie byli w stanie pokonać Mrozka. Dodatkowo Matras w 86. minucie zakończył swój występ faulem po którym obejrzał czerwoną kartkę. Na szczęście nie było to kosztowne i Stal zasłużenie zdobyła trzy punkty.
Komentarze (0)