Strzały w centrum miasta. Chirurdzy ruszyli na ratunek
W sobotę 7 listopada w centrum Krakowa doszło do zamachu, w którym zginęło 6 osób, a 16 zostało rannych. Do dramatycznych wydarzeń doszło między innymi u zbiegu ulic Dietla i Stradomskiej podczas próby zatrzymania napastnika przez policję. W trakcie interwencji dwóch funkcjonariuszy odniosło ciężkie obrażenia.
W pobliżu przebywali wówczas dwaj chirurdzy – prof. dr hab. Michał Pędziwiatr oraz pochodzący z Krosna dr Mateusz Wierdak. Lekarze byli w pobliskiej restauracji. Gdy wyszli na zewnątrz i usłyszeli strzały oraz zobaczyli poszkodowanych leżących na jezdni, natychmiast podjęli działanie.
Tamował krwawienie gołymi rękami. Kluczowe minuty dla życia funkcjonariusza
Dr Mateusz Wierdak zajął się policjantem, który obezwładnił zamachowca. Funkcjonariusz miał ranę postrzałową klatki piersiowej i znajdował się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Lekarz z Krosna udzielał mu pomocy w skrajnie trudnych warunkach – bez rękawiczek ochronnych i sprzętu medycznego, skupiając się na tamowaniu krwawienia. Jak podkreślił w wypowiedzi dla portalu Onet prof. Pędziwiatr, ta natychmiastowa reakcja prawdopodobnie uratowała policjantowi życie.
W tym samym czasie prof. Pędziwiatr udzielał pomocy pozostałym rannym, w tym drugiemu policjantowi, poszkodowanemu kierowcy oraz postrzelonemu napastnikowi. Chirurdzy zdecydowali również o skierowaniu najciężej rannego funkcjonariusza do Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Krakowie, co umożliwiło przeprowadzenie operacji przez torakochirurgów. Stan policjanta pozostaje ciężki, ale jego życie udało się uratować. Drugi z rannych funkcjonariuszy został wybudzony ze śpiączki.
Interwencja na miejscu zamachu. Bohaterowie w mundurach i w fartuchach
W akcji zatrzymania uzbrojonego napastnika udzial brali st. post. Jakub Kulik oraz st. post. Artur Morański. Jeden z nich, mimo ran, zdołał obezwładnić sprawcę i pilnował go do czasu utraty sił.
W pomoc poszkodowanym włączył się także personel medyczny krakowskich szpitali. W Szpitalu Uniwersyteckim operacje prowadzono równolegle na sześciu salach, a do pracy dobrowolnie stawili się lekarze, którzy nie mieli tego dnia dyżuru. Natychmiastowa postawa pochodzącego z Krosna dr. Mateusza Wierdaka spotkała się z ogromnym uznaniem w całym regionie.
Komentarze (0)